Impreza :) . Zakaz wstępu bez krawata. A w ogóle to juz było.
Konwent? No, ale przecież impreza/wieczór... Hehe.
Oki, zatem miły wieczór.:) Noo, jakby to powiedzieć. Umów się na termin z moja sekretarka.
W takim razie będzie fajnie, dawno się nie... i się nie zpbaczę. Przejścia nie ma. Wcieło za jednym zamachem dwie możliwości.
Z pociągu nie będę wlec.
Kolejna alternatywa - sory, ale sobota, imieniny u rodziny.
zakupione wzorzyste spodnie, gładka spódnica, mnóstwo pasków, w głowie od wczoraj mnożą się wykroje i myki , jak można powycinac i pozeszywać... dostaję zeza od obmacywania wzrokiem torebek po tramwajach, usiłuje fotki komórka strzelać... :D
na podłodze w pokoju leżą poprute fragmenty ubrań, dołączą do nich dzis zamki, guziki, gumki i rzepy :D
dlaczego? mam maszynę do szycia! wydusiłam od rodziców po trzech tygodniach miauczenia przy każdej okazji :D - i oto efekt: ponad 40 zeta na matariały i ok 10 zł na jedzenie... Oo.
mam zakłocone priorytety chyba :D
ale jaka torebka będzie... :D
Życie takie, że się komplikuje :D
Miała byc biba na 14 lutego... I będzie :) Straciłam kontrole nad miejscem, czasem, goścmi... Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Dzięki paru zdaniom na GG oświeciło mnie nagle, satori w osobie Nyghtfreynda rzekło słusznie, że nie ma co zabawy sobie odbierać. No to rzeczywiście, nie odbieram.
Baloniki. Tort czekoladowy. Sałatka. PIZZAAAA!!! - oto hasło przewodnie. Może rzeczywiście czasem trzeba pomyśleć o sobie, a nie biec wykonywać niby obowiązki, bo nie wypada inaczej. No i generalnie około 15 osób mogłoby się czuć... głupio. A to moja domena :D Zatem... :D
Bedzie następne świętowanie w B24. W to nie wątpie. I będzie git!!
----
Z innej beczki: bardzo podobała mi się nasza sesja Kulta. Darek poprowadził rewelacyjna intrygę, na końcu której okazało się, że sami rozpętaliśmy burzę nad naszymi głowami.. :D jak już wiedzieliśmy, kogo trzeba zabić, poszliśmy w zaparte, Darek skrócił trochę przygodę i udało się skończyć wczoraj. Choć starczyłoby spokojnie jeszcze na jedno spotkanie :P
Podstawową zaleta okazała się lokalizacja miejsca akcji - zaczęliśmy grac w Chicago, ale nowy system, jakieś miasto, którego, no, może poza Falkiem, nikt nigdy nie odwiedzał... Troche trudno było się wczuć. Zatem zmodyfikowaliśmy postacie do polskich warunków i zaczęliśmy się rozbijac po Krakowie. Akcja od razu nam skoczyła do przodu, każdy zna realia "krakówka", znajomości z księżmi, Jagiellonkę, osiedla willowe, Bronowice, Bonarkę....
Pozostało jeszcze sporo do wyjaśnienia,ale szukanie golema po Krakowie, zapobieganie bluźnierczemu rytuałowi wskrzeszenia (którego mielismy byc częścią) i kabała w praktyce dodały niezłego smaczku naszym przeżyciom. Nie zapominając o samobójcy z Lubicza, który zakonczył zywot dokładie tak, aby sesja nabrała rumieńców... :D